Judith Viorst „To, co musimy utracić”.

Bycie oddzielnym „ja” to najwspanialsza, a równocześnie najbardziej samotna z samotnych możliwości. Miłość do siebie samego to uczucie przyjemne, lecz… nie dające poczucia pełni. Osobne trwanie to rzecz rozkoszna, ale więź z kimś na zewnątrz naszego „ja” to coś z pewnością jeszcze rozkoszniejszego. Nasza codzienna egzystencja wymaga zarówno bliskości i dystansu, pełni „ja” i pełni więzi z drugim. Pogodzenie tych dwóch, jedności i odrębności, dokonuje się przez zwykłą, stojącą twardo nogami na ziemi, ludzką MIŁOŚĆ.

Asia, żona Michała i mama dwóch ślicznych dziewczynek, to moja przyjaciółka z dzieciństwa. Wszystkie nasze dziecięce rozterki, problemy, radości i pierwsze miłości przeżywałyśmy razem. Potem nasze drogi się rozeszły, żeby spotkać się ponownie po wielu latach już nie jako małe dziewczynki, ale dorosłe kobiety – matki, żony. Kiedy w mojej głowie rodził się pomysł na tę rodzinną sesję wiedziałam kogo będę chciała sfotografować. Asię i jej rodzinę.

Każdego roku staram się zrealizować chociaż jedną sesję, która od początku do końca jest moim pomysłem, moją fotograficzną potrzebą wyrażenia moich wewnętrznych przeżyć i przemyśleń. Rodzina, którą tworzę jest miejscem największych radości i najtrudniejszych gór, które pokonuję każdego dnia. Moje doświadczenie tworzenia własnej rodziny jest krótkie, ale wystarczające, żeby stwierdzić, że moja rodzina nigdy nie będzie idealna. Będzie miała swoje trudy, zmagania, tornada. A to, co ją zespala i daje siłę, w każdym kolejnym dniu to proste gesty bliskości i czułości w codzienności. To chciałam pokazać w tym małym projekcie „Bliskość codzienna” – codzienność, zwyczajność przepełnioną byciem TU i TERAZ – RAZEM. Mam nadzieję, że ten krótki wycinek z życia Asi i jej rodziny – sobotni poranek – da Wam zobaczyć rodzinę, która postawiła na bliskość i bycie razem, a tym samym zainspiruje Was do ujrzenia podobnych chwil (i docenienia ich) we własnym rodzinnym życiu. Zapraszam.

https://www.instagram.com/p/CGW1MGpl3aA/